
Dla większości osób składanie zeznań przed sądem stanowi sytuację psychologicznie trudną, a w związku z tym jest przeżyciem stresującym. Wpływają na to zróżnicowane czynniki psychospołeczne, których nasilenie w przypadku świadków pokrzywdzonych istotnie wzrasta.
Z badań psychologów wynika, że pokrzywdzeni przestępstwem konieczność zeznawania na sali sądowej nierzadko interpretują jako dodatkową dolegliwość spotykającą ich ze strony społeczeństwa, tym razem reprezentowanego przez wymiar sprawiedliwości. Poczucie to wynika często z nieznajomości procedur prawnych i niezrozumienia wynikających z nich powinności świadków. Sytuację niewiele poprawia rutynowe pouczanie takich osób podczas rozpraw o ciążących na nich obowiązkach. Co więcej, informacje o grożących konsekwencjach bywają odbierane jako przejaw przyjętego z góry przez sędziego założenia o wątpliwej wiarygodności zeznającego pokrzywdzonego. W efekcie taki przesłuchiwany czuje się niekiedy jak osoba współodpowiedzialna za zdarzenie – osoba, której się nie dowierza, przypisuje się jej ukryte motywy działania, wreszcie krytycznie ocenia jej postępowanie. Przekonanie to niestety umacnia się przy każdym kolejnym przesłuchaniu.