Na wokandzie

W najnowszym numerze

Wydarzenia
Wokanda
Dobre praktyki
Studia i kariera
Opinie
Książki prawnicze
Felieton

Opinie

Sposobem na przyspieszenie przebiegu rozpraw mogłaby się okazać niewielka nowelizacja kodeksu postępowania karnego. Tak, aby Internet stał się równoprawnym środkiem przesyłania korespondencji między sądem a stronami i uczestnikami postępowania – pisze Artur Ozimek, sędzia Sądu Okręgowego w Lublinie.Wielu sędziów, patrząc z perspektywy kilkunastoletniej praktyki orzeczniczej, możne pokusić się o stwierdzenie, że technika, która w ostatnich latach poczyniła znaczne postępy, z trudem „przebija się” na salę sądową. Obecnie funkcjonujące przepisy prawa wydają się nie dostrzegać, że trwająca od kilkunastu lat rewolucja cyfrowa zmieniła oblicze świata i umożliwiła m. in. bezpośrednie komunikowanie się między osobami przebywającymi w dowolnych miejscach na ziemi. Taką możliwość, także w Polsce, przyniósł Internet. Z danych statystycznych wynika, że w 67 proc. gospodarstw domowych w Polsce jest komputer, a 79,6 proc. z nich posiada dostęp do Internetu (analiza Centrum Badań Marketingowych Indicator dla Urzędu Komunikacji Elektronicznej, dane z 2009 r. za wirtualmedia.pl). Można zatem pokusić się o konstatację, że dostępność Internetu jest w Polsce powszechna, a także sformułować postulaty de lege ferenda w zakresie wykorzystania tego nowego środka komunikacji w praktyce sądowej.

Polemika: wymiar sprawiedliwości vs. media

Dobrodziejstwa czwartej władzy

Choć pokusę odseparowania się przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości od osądu opinii publicznej łatwo zrozumieć, to usprawiedliwić jej już nie można – pisze dr Grzegorz Roch Bajorek, adiunkt w WSZiP im. Heleny Chodkowskiej w Warszawie.W inauguracyjnym numerze kwartalnika „Na wokandzie” zainicjowana została dyskusja na temat napiętych relacji pomiędzy wymiarem sprawiedliwości a mediami. Zarówno redaktor Magdalena Hodak, wskazująca na tytułową „niespełnioną miłość” między oboma środowiskami, jak i sędzia Marek Celej, słusznie podkreślają, iż potrzeba zmiany postaw zarówno jednej, jak i drugiej strony, by oczyścić atmosferę. Przyłączam się do tych opinii. Rzetelne media potrzebne są sądom. Niezawisłe sądy potrzebne są mediom. Władze „trzecia” i „czwarta” powinny żyć w symbiozie. Ł ączą je wspólne zadania – przede wszystkim patrzenie na ręce egzekutywie, stanie na straży praw jednostki oraz czuwanie nad tym, by przepisy były przestrzegane i równe dla wszystkich.

Polemika: wymiar sprawiedliwości vs. media

Z „ludzką twarzą”

Sędzia musi w przystępny sposób wytłumaczyć, dlaczego wybrał taką, a nie inną interpretację prawa. Adresatem naszych działań są nie tylko strony i profesjonaliści, ale w coraz większym zakresie społeczeństwo, którego akceptacja jest prawdziwym źródłem władzy sądowniczej – pisze sędzia Anna Maria Wesołowska.Winauguracyjnym numerz kwartalnika „Na wokandzie” został poruszony temat relacji pomiędzy wymiarem sprawiedliwości a mediami. To temat niełatwy. Na jednej szali znajduje się potrzeba zapewnienia rzetelnego procesu sądowego, na drugiej swoboda wypowiedzi i ważna rola mediów w demokratycznym państwie. Czy jesteśmy w stanie pogodzić wodę z ogniem? Nie mam wątpliwości, że tak. Mamy przecież wspólny cel – służbę społeczeństwu. Wobec dziennikarzy został on wprost sformułowany w art. 10 ustawy prawo prasowe: „zadaniem dziennikarza jest służba społeczeństwu i państwu”. Zbiór zasad etyki zawodowej sędziów jest równie jednoznaczny. Sprawowanie urzędu sędziego to zaszczyt i obowiązek spełniany w interesie wszystkich członków społeczeństwa.

Polemika: wymiar sprawiedliwości vs. media

Wojna dwóch wolności

Domaganie się od reporterów prawniczego profesjonalizmu, wołania o mniejszą emocjonalność przekazów medialnych, wszystko to już było. Gdy dotychczasowa obrona zawodzi, należy raczej pomyśleć o zmianie taktyki – pisze Ryszard Rotaub.Medialna wojna trwa w najlepsze, a sędziowie mają wrażenie, że znaleźli się w oblężonej twierdzy – tak relacje sądownictwa z prasą podsumowuje sędzia Marek Celej w artykule opublikowanym w pierwszym numerze kwartalnika „Na wokandzie”. Po lekturze tego artykułu doszedłem do smutnego wniosku, że poprawa stosunków między naszymi środowiskami łatwa nie będzie. Przedstawiciele trzeciej władzy musieliby bowiem sięgnąć do arsenału innych niż prawne środków oddziaływania, właściwych przede wszystkim dla kreowania wizerunku czy utrzymywania dobrych relacji z otoczeniem. Korzystanie z narzędzi public relations wymagałoby jednak zmiany nawyków zawodowych, co z łatwością nikomu nie przychodzi.