
Elektroniczne rejestry, lubelski e-sąd, System Dozoru Elektronicznego czy nowoczesny sprzęt na salach rozpraw to niewątpliwe milowe kroki w informatyzacji polskiego sądownictwa. Kwestia w tym, że te przydatne narzędzia i rozwiązania – choć zmierzają w dobrym kierunku – nie tworzą jeszcze jednolitego, spójnego, skalowalnego systemu.
Kilka lat temu na łamach serwisu prawa nowych technologii „Nowe Media” i tygodnika „Wprost” z podziwem pisałem o amerykańskim e-sądzie. Projekt „Sąd XXI wieku” prowadzony jest we współpracy William & Mary Law School w Williamsburgu w USA oraz amerykańskiego National Centre for State Courts. Wcześniej miał on wdzięczną nazwę „The Courtroom 21” , obecnie prowadzi go organizacja pożytku publicznego o nazwie The Center for Legal and Court Technology (CLCT). W ramach tego projektu już prawie dekadę temu salę sądową szkoły w Wiliamsburgu wyposażono w najnowocześniejsze urządzenia. Sędziowie z całego kraju korzystają z niej do dziś, jeżeli zależy im na transmisji procesu w Internecie, cyfrowym zapisie rozprawy, bądź chcą się przekonać, czy nowa technologia stanie się przydatna w ich macierzystych sądach.